Dobre spotkanie to takie, po którym człowiek nie czuje przesytu. Bardzo dobre spotkanie, to takie, gdzie człowiek czuje niedosyt. No i niestety, spotkanie autorskie z Martą Kisiel objawiło się przesytem. Takim trochę nie za małym i nie za dużym. Porcje w knajpie meksykańskiej, do której się wybraliśmy po spotkaniu, powinny być minimalne mniejsze.

A Kisiel? A Kisiel mniejsza już być nie może.

Swoim pierwszym w życiu spotkaniem autorskim potwierdziła, że jest autorem, a nawet pisarzem, a to oznacza, że mała już nie może być. I bardzo dobrze, bo dobry pisarz musi być duży. Duży duchem, bo do stukania w klawisze ciało duże być nie musi. Wręcz przeciwnie – duży pisarz z dużymi palcami najczęściej wciska po dwa lub więcej klawiszy i choć wydajność w znakach wtedy wzrasta, to sensowność tekstów maleje. Marta z pisaniem nie ma problemu, a że pisze dobrze, to na swoim spotkaniu autorskim używała takich przystojących dobrym pisarzom słów jak: „plany na przyszłość”, „literatura”, „Mickiewicz”, „Słowacki”, „risercz”, „drugi tom” i „kolejna powieść”. Te dwa ostatnie muszą szczególnie cieszyć miłośników jej twórczości. I z pewnością cieszą.

Jeszcze bardziej cieszy, że po pierwszych lodach Królik postanowiła skruszyć drugie i na kolejne spotkanie autorskie już wybiera się do „Default City”, czyli „Stolycy”. Mamy tylko z żonką moją najukochańszą nadzieję, że tułając się po wielkim świecie nie zapomni o tym, żeby wpaść do nas od czasu do czasu na planszówki. Oczywiście wraz ze swoim wielce szacownym małżonkiem (choć w grach to on jest oszust, szuja i menda).

 

A poniżej kilka zdjęć ze spotkania:

 

 

Pisarka przerażona swoim pierwszym autorskim ;-D
_mas6166ba.jpg

 

Marta Kisiel
_mas6168ba.jpg

 

Marta Kisiel i Piotr Szczeponik
_mas6170ba.jpg

 

Zaciekawieni słuchacze
_mas6171ba.jpg

 

Do kolusia
_mas6173ba.jpg

 

Królik jak w wariatkowie
_mas6175ba.jpg

 

Zasłuchane
_mas6176ba.jpg

 

Martyna Raduchowska
_mas6177ba.jpg

 

Autografowanie z „płetewką”
_mas6179ba.jpg

 

Martyna też autografowała
_mas6182ba.jpg

 

Tajne
_mas6183ba.jpg

 

Autorka autorce
_mas6184ba.jpg

 

Marta Kisiel zaskoczona przez Zorro
_mas6186ba.jpg

 

Uradowanie
_mas6188ba.jpg

 

http://www.fotoblog.mason.org.pl/wp-content/uploads/2014/04/mas6166ba.jpghttp://www.fotoblog.mason.org.pl/wp-content/uploads/2014/04/mas6166ba-464x640.jpgA.MasonGaleria
Dobre spotkanie to takie, po którym człowiek nie czuje przesytu. Bardzo dobre spotkanie, to takie, gdzie człowiek czuje niedosyt. No i niestety, spotkanie autorskie z Martą Kisiel objawiło się przesytem. Takim trochę nie za małym i nie za dużym. Porcje w knajpie meksykańskiej, do której się wybraliśmy po spotkaniu, powinny być minimalne mniejsze. A Kisiel?...